Serwis jest finansowany z reklam. Wszystkie treści mają charakter reklamowy.

PILNE
Neueste Meldungen werden geladen ...

Mamma Mia: Here We Go Again! obsada

Mamma Mia: Here We Go Again! obsada

Są filmy, które nie próbują być wielką sztuką. Wiedzą, czym są, i robią to z rozmachem. Mamma Mia: Here We Go Again! z 2018 roku to właśnie taka produkcja – letni musical na bazie przebojów ABBY, kontynuacja hitu z 2008 roku, film, który miał przede wszystkim sprawić przyjemność i przypomnieć, że grecka wyspa Kalokairi wciąż czeka na kolejnych turystów. I pod wieloma względami mu się to udaje. Ale kiedy odłożymy na bok konfetti i rytm Dancing Queen, zostaje pytanie: czy Mamma Mia: Here We Go Again! obsada naprawdę dźwiga ten film, czy raczej dryfuje na fali nostalgii i dobrego humoru widzów?

Reżyseria Ola Parkera, który tym razem przejął schedę po Phyllidzie Lloyd, przyniosła pewne zmiany w tonie i strukturze narracyjnej. Film opowiada historię dwutorowo – w teraźniejszości Sophie (Amanda Seyfried) stara się otworzyć hotel na Kalokairi, wspominając swoją nieżyjącą już matkę Donnę (Meryl Streep), podczas gdy w przeszłości obserwujemy młodą Donnę (Lily James) i jej przygody miłosne z trojgiem mężczyzn. Ten zabieg formalny niesie ze sobą ciekawą konsekwencję castingową: film potrzebował dwóch obsad – współczesnej i retrospektywnej. I właśnie tu zaczyna się robi naprawdę interesująco – choć nie zawsze z powodów, które twórcy by sobie życzyli.

Mamma Mia: Here We Go Again! obsada jest rozległa, celebrycka i – przyznajmy to wprost – nierówna. Obok aktorskich pewniaków pojawiają się role, które istnieją wyłącznie po to, by zapełnić plakat. Obok momentów autentycznej energii są sceny, w których widać, że ktoś po prostu odrabia zadanie domowe. Warto się temu przyjrzeć bliżej.

Kto gra, kto śpiewa, a kto tylko pozuje – przegląd ról

Aktor Rola Odcinki / Rok Ocena (1–10) Komentarz
Amanda Seyfried Sophie 2018 7 Ciepła, autentyczna, trzyma emocjonalny rdzeń fabuły
Lily James Młoda Donna 2018 9 Absolutne odkrycie – energetyczna, wiarygodna, kradnie film
Meryl Streep Donna 2018 6 Minimalna obecność, ale klasa nie do podważenia
Pierce Brosnan Sam 2018 5 Charyzmatyczny, ale wokalnie nadal problematyczny
Colin Firth Harry 2018 6 Grywalna rola, choć wyraźnie drugoplanowa
Stellan Skarsgård Bill 2018 6 Sympatyczny, ale bez wyraźnego momentu, który by zapamiętano
Cher Ruby Sheridan 2018 7 Zjawiskowe wejście, ikoniczne i świadome swojej wartości
Dominic Cooper Sky 2018 5 Poprawny, lecz papierowy – brakuje mu wyrazistości
Christine Baranski Rosie 2018 7 Bawi, iskrzy, robi swoje z klasą
Julie Walters Tanya 2018 7 Wierna oryginałowi, niezawodna komediowo
Jeremy Irvine Młody Sam 2018 6 Solidny, ładnie dobrana para z James
Josh Dylan Młody Bill 2018 6 Świeży i naturalny, ale bez głębszego rysu postaci
Hugh Skinner Młody Harry 2018 7 Najciekawszy z trojga młodych – komediowy timing na poziomie
Andy García Fernando 2018 7 Elegancki, pewny siebie, skutecznie uzasadnia swoją obecność

Zobacz także obsadę Heartstopper – kolejny przykład castingu, który budzi żywe dyskusje.

Obsada Mamma Mia: Here We Go Again! – kto naprawdę robi różnicę

Kiedy ogłoszono, że Mamma Mia: Here We Go Again! obsada zostanie rozbudowana o retrospektywną linię fabularną z nowymi aktorami wcielającymi się w młodsze wersje znanych postaci, reakcje były mieszane. To ryzykowny zabieg – widzowie przywiązują się do twarzy, a casting „duplikatów” łatwo może zapaść się pod ciężarem oczekiwań. Jak to wyszło w praktyce?

Odpowiedź jest zaskakująco dobra – przynajmniej w przypadku jednej roli. Lily James jako młoda Donna to casting, który można bez przesady nazwać strzałem w dziesiątkę. James wnosi do postaci dokładnie to, co potrzeba: luz, energię, przekonującą radość życia i głos, który faktycznie pasuje do repertuaru ABBY. Co ważne – nie próbuje naśladować Meryl Streep. Buduje postać od zera i robi to z autentyczną charyzmą.

Meryl Streep

Decyzja, by Meryl Streep pojawiła się w filmie tylko w retrospekcji i w jednej symbolicznej sekwencji, jest jednocześnie odważna i trochę smutna. Z jednej strony – Hollywood dawało w ten sposób sygnał, że nie trzyma się kurczowo gwiazdy dla samego jej nazwiska. Z drugiej – bez Streep na ekranie przez większość czasu film traci coś, co definiowało oryginał. Jej obecność była jak kotwica emocjonalna dla całej historii. Jej brak – odczuwalny.

Cher

Mamma Mia: Here We Go Again! cast to też przypadek, w którym casting gwiazd drugiego planu służy bardziej plakatowi niż dramaturgii. Cher jako Ruby Sheridan – matka Donny – pojawia się późno i efektownie, ale jej rola to w istocie glorified cameo. Jest ikoną, zachowuje się jak ikona i odśpiewuje piosenkę jak ikona. Czy to aktorstwo? Nie do końca. Czy to widowisko? Absolutnie.

Hugh Skinner, Josh Dylan i Jeremy Irvine

Warto też zwrócić uwagę na to, jak Mamma Mia: Here We Go Again! aktorzy z retrospektywnej linii fabularnej radzą sobie z ciężarem odtwarzania postaci, które widzowie znają z pierwszego filmu. Hugh Skinner jako młody Harry to mała niespodzianka – jego komediowe wyczucie rytmu i timing są naprawdę dobre, a postać zyskuje dzięki niemu więcej wyrazu niż można było oczekiwać. Josh Dylan i Jeremy Irvine wypełniają swoje role solidnie, choć bez szczególnych fajerwerków.

Więcej znajdziesz tutaj: obsada Teorii Wielkiego Podrywu – studium ensemble, w którym każda postać ma wyraźny rys charakteru.

Dwie Donny, jeden film – problem tożsamości narracyjnej

Powiedzmy sobie wprost: Mamma Mia: Here We Go Again! jest w istocie filmem o Lily James udającym film o Amandzie Seyfried. Retrospektywna linia fabularna jest po prostu ciekawsza, bardziej dynamiczna i lepiej napisana niż teraźniejsza. To paradoks, który casting odsłania bezlitośnie.

Amanda Seyfried jako Sophie robi wszystko, co powinna. Jest emocjonalna, przekonująca i dobrze śpiewa. Ale jej linia narracyjna – przygotowania do otwarcia hotelu i tęsknota za matką – jest dramaturgicznie cieńsza niż przygody młodej Donny w latach siedemdziesiątych. Seyfried nie ma tu materiału, który pozwoliłby jej błysnąć tak jak w oryginale.

Pierce Brosnan

Pierce Brosnan powraca jako Sam i nadal jest tym samym Piercem Brosnanem. To zarówno zaleta, jak i problem. Jego charyzma ekranowa jest bezsporna, jego wokal – dyskusyjny, żeby nie powiedzieć więcej. W pewnym momencie wydaje się, że twórcy sami zdali sobie z tego sprawę i ograniczyli jego partie śpiewane do minimum. Mądra decyzja.

Colin Firth i Stellan Skarsgård

Colin Firth i Stellan Skarsgård są obecni, sympatyczni i poprawni, ale po seansie trudno sobie przypomnieć, co tak naprawdę zrobili. Ich postacie istnieją bardziej jako tła fabularne niż jako rozwinięte charaktery.

Wielka gwiazda kontra mała rola – paradoks Cher

Cher w roli Ruby Sheridan to casting, który jest zarazem marketingowym majstersztykiem i artystycznym kompromisem. Z jednej strony: kto wie lepiej niż twórcy Mamma Mia, że ikona popkultury przyciąga uwagę mediów i sprzedaje bilety? Z drugiej strony: jej pojawienie się w filmie jest tak skrupulatnie zaaranżowane, by wyglądało jak wydarzenie samo w sobie, że trudno traktować je jako element spójnej opowieści.

Ruby Sheridan to postać, której wcześniej nie było. Wprowadzona na potrzeby sequela, skrojona idealnie pod Cher – dojrzała, elegancka, trochę zimna, z historią. I Cher gra to… przyzwoicie. Nie wychodzi poza swój wizerunek, ale nie musi. Bo w tym filmie jej wizerunek jest rolą. To casting performatywny – nie chodzi o to, co aktorka wnosi do postaci, ale o to, że jest. I to chyba szczera umowa między twórcami a widownią.

Andy García jako Fernando to z kolei casting, który zaskakuje pozytywnie. García gra z klasą i pewną dozą autoironii, jakby doskonale rozumiał, w jakim filmie się znalazł, i decydował się na pełne zaangażowanie mimo to – albo właśnie dlatego.

Podobny przypadek to obsada Arcane – produkcja, w której decyzje castingowe zaskoczyły niejednego sceptyka.

Stara gwardia i nowe twarze – czy to jeszcze ta sama historia?

Christine Baranski i Julie Walters powracają jako Tanya i Rosie, i są nadal najlepszym, co oryginał wniósł do kina musicalowego w tamtej dekadzie. Ich chemia jest niezmieniona, ich komediowe wyczucie – niezawodne. Film ożywa za każdym razem, gdy pojawiają się na ekranie razem. To klasyczny przypadek ról drugoplanowych, które niosą całość na barkach.

Ich obecność stawia jednak pytanie o to, co robi z głównymi rolami Mamma Mia: Here We Go Again!: czy sequel potrzebował naprawdę zupełnie nowych bohaterów, czy może wystarczyłoby pozwolić starej gwardii grać dalej? Film odpowiada na to pytanie dwuznacznie. Z jednej strony Baranski i Walters dostają tu trochę więcej przestrzeni niż w oryginale, z drugiej – finał i tak skupia się na emocjonalnym rozliczeniu Sophie z pamięcią matki, gdzie stare przyjaciółki stają się statystkami.

Kiedy algorytm dobiera aktorów, a nie reżyser

Nie byłbym uczciwy, gdybym pominął szerszy kontekst. Mamma Mia: Here We Go Again! obsada to produkt przemysłu, który w 2018 roku coraz wyraźniej orientował się na globalny rynek streamingowy i demografię konsumencką. Wielkie nazwiska, rozpoznawalne twarze, minimalne ryzyko. Meryl Streep – gwarant jakości, nawet jeśli w małej roli. Cher – gwarant rozgłosu. Lily James – gwarant młodej widowni. To casting budowany jak billboard, nie jak ensemble.

I to nie jest zarzut moralny. To obserwacja o tym, jak zmienił się przemysł filmowy. Kiedy producenci muszą myśleć o tym, jak film będzie wyglądał na miniaturce na platformie VOD i czy przyciągnie kliknięcia, casting staje się elementem strategii marketingowej. Mamma Mia: Here We Go Again! gdzie oglądać to pytanie, które dziś pada w tym samym zdaniu co kto gra – bo jedna odpowiedź napędza drugą.

Ol Parker jako reżyser robi z tego materiału całkiem sprawny spektakl. Ale nie można oprzeć się wrażeniu, że kilka decyzji castingowych wynikało bardziej z działu marketingu niż z artystycznej wizji.

Podsumowanie: musical, który świeci nierówno

Mamma Mia: Here We Go Again! obsada to zespół, który błyszczy tylko w połowie. Lily James jest rewelacyjna. Cher – ikoniczna, ale pusta dramaturgicznie. Meryl Streep – za mało jej tu. Baranski i Walters – niezawodne. Brosnan – wierny sobie, na lepsze i gorsze. Cała reszta wypełnia plakat.

Film jest przyjemny, ciepły i sprawnie zrealizowany. Jako musical rozrywkowy spełnia swoją rolę. Jako studium aktorskich możliwości – wypada nierówno. Warto go obejrzeć z oczekiwaniem dobrej zabawy, nie arcydzieła. I z nieco większą uwagą skierowaną na Lily James niż na plakat obiecujący zjazd gwiazd.

Czy warto obejrzeć Mamma Mia: Here We Go Again!?

Tak – jeśli lubisz piosenki ABBY, lubisz Lily James i nie oczekujesz Bergmana. To film na letni wieczór, na poprawę humoru, na śpiewanie pod nosem. Nie jest to kino, które coś zmienia, ale jest to kino, które daje to, co obiecuje: kolory, muzykę i uśmiech. Dla fanów oryginału – obowiązkowe. Dla sceptyków – przynajmniej sprawdźcie scenę z Lily James śpiewającą Waterloo.

Najczęściej zadawane pytania

Kto gra w Mamma Mia: Here We Go Again!?

W filmie występują m.in. Amanda Seyfried, Lily James, Meryl Streep, Pierce Brosnan, Colin Firth, Stellan Skarsgård, Cher, Dominic Cooper, Christine Baranski, Julie Walters, Andy García i Hugh Skinner.

Kto gra młodą Donnę w Mamma Mia: Here We Go Again!?

Młodą Donnę gra Lily James, która jest najjaśniejszym punktem całego filmu.

Jaka jest najlepsza rola w Mamma Mia: Here We Go Again!?

Bezsprzecznie Lily James jako młoda Donna – energetyczna, wiarygodna i pełna charyzmy.

Jaka jest najsłabsza rola w filmie?

Dominic Cooper jako Sky wypada najbladziej spośród głównych postaci – rola napisana jest płytko i aktor nie ma materiału, by ją uratować.

Czy Meryl Streep dużo gra w Mamma Mia: Here We Go Again!?

Nie – jej obecność w filmie jest ograniczona do kilku scen, głównie retrospektywnych. To świadoma decyzja fabularna, ale przez wielu widzów odbierana jako rozczarowująca.

Gdzie można obejrzeć Mamma Mia: Here We Go Again!?

Film jest dostępny na platformach VOD oraz w sprzedaży na DVD i Blu-ray.

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ