Serwis jest finansowany z reklam. Wszystkie treści mają charakter reklamowy.

PILNE
Neueste Meldungen werden geladen ...

Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian obsada

Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian obsada

Był rok 2008. Disney i Walden Media byli przekonani, że mają w rękach gotową maszynę do zarabiania pieniędzy. Pierwszy film o Narnii zarobił ponad 745 milionów dolarów na całym świecie. Widzowie pokochali Pevensie’ów, Aslana i magię C.S. Lewisa przeniesioną na duży ekran. Reżyser Andrew Adamson wrócił za kamerę, budżet był jeszcze większy, a do obsady dołączył świeży talent z Europy – Ben Barnes jako tytułowy Książę Kaspian. Wszystko wyglądało idealnie na papierze. Ale kino rzadko działa zgodnie z biznesplanami.

Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian obsada to temat, przy którym warto się zatrzymać dłużej niż na zwykłe wymienienie nazwisk. Bo to historia o tym, co dzieje się, gdy dobry casting spotyka nierówny scenariusz – i o tym, że chemia na ekranie nie bierze się z tabelek w excelu producenta.

Obsada Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian – między ambicją a schematem

Zacznijmy od tego, co oczywiste: Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian aktorzy to nie jest zespół złożony z przypadkowych nazwisk wrzuconych do projektu przez agentów z Beverly Hills. Czwórka Pevensie’ów – William Moseley, Anna Popplewell, Skandar Keynes i Georgie Henley – wróciła w swoich rolach i to było decyzją trafną. Ciągłość obsady w seriach przygodowych dla młodszych widzów ma ogromne znaczenie. Widzowie się z nimi zżyli, wiedzieli, czego się spodziewać.

Ale właśnie tu zaczyna się problem. Bezpieczeństwo castingu, które jest siłą tej produkcji, jest jednocześnie jej słabością. Adamson postawił na sprawdzone twarze i dołożył kilka nowych, europejskich – Barnes, Sergio Castellitto, Peter Dinklage. To casting hybrydowy: trochę artystyczny, trochę marketingowy. Trochę odważny, trochę zachowawczy. I ten dualny charakter czuć przez cały film.

Co działa? Działa Ben Barnes – przynajmniej wizualnie i w kilku kluczowych scenach. Działa Peter Dinklage, który nawet w roli krasnoludka jest aktorem większym niż większość ludzi wokół niego. Działa Georgie Henley, która w tej części ma więcej do zagrania niż w poprzedniej.

Co nie działa? Nie do końca działa chemia między Kaspainem a Pevensie’ami. Nie zawsze działa Castellitto jako czarny charakter. I nie zawsze działa narracyjna siła tej historii, która wymaga od aktorów więcej niż tylko poprawnego odegrania scen akcji.

Tabela obsady z oceną

Aktor Rola Ocena Komentarz
Ben Barnes Książę Kaspian 7/10 Charyzmatyczny, momentami zbyt gładki, ale przekonujący jako młody pretendent do tronu
William Moseley Peter Pevensie 6/10 Solidny, lecz powtarza swój wzorzec z jedynki. Brak zaskoczenia
Anna Popplewell Susan Pevensie 6/10 Wyraźniejsza osobowość niż wcześniej, jednak wciąż postać zbyt wyblakła fabularnie
Skandar Keynes Edmund Pevensie 7/10 Najciekawsza z czwórki Pevensie’ów. Widać dojrzewanie aktora
Georgie Henley Lucy Pevensie 8/10 Najlepsza z głównej czwórki. Autentyczna i skupiona
Sergio Castellitto Miraz 5/10 Postać czarnego charakteru bez wystarczającego ciężaru dramatycznego
Peter Dinklage Trumpkin 8/10 Kradnie sceny. Komediowy timing i wiarygodność w jednym
Eddie Izzard Reepicheep (głos) 7/10 Doskonały casting głosowy. Mysz z honorem i humorem
Liam Neeson Aslan (głos) 8/10 Głos jak wyrok. Powaga bez patosu

Zobacz także nasz artykuł o obsadzie Władcy Pierścieni: Powrót Króla.

Główne role pod lupą

Ben Barnes jako Książę Kaspian

Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian kto gra tytułowego bohatera? Odpowiedź to Ben Barnes – wówczas prawie nieznany brytyjski aktor, dla którego ta rola była przepustką do większego świata. I trzeba przyznać: Barnes rozumie, czym jest charyzma ekranowa. Ma tę właściwość rzadkiej wśród młodych aktorów – potrafi stać w kadrze i nie znikać.

Problem polega na tym, że Kaspian jako postać jest napisany zbyt płasko, by dać aktorowi prawdziwe pole do popisu. Barnes gra kogoś, kto powinien być rozdartym księciem – między lojalnością wobec dziedzictwa a koniecznością walki o tron. Ale scenariusz Andrew Adamsona i jego współpracowników redukuje tę wielowarstwowość do kilku dramatycznych min i dobrze skrojonych kostiumów. Barnes robi, co może – i robi to lepiej niż wymagałoby tego zadanie.

Warto jednak odnotować: w scenach walki jest wiarygodny. W scenach dialogowych z Moseley’em jako Peterem – też nieźle. Natomiast tam, gdzie film wymaga od niego emocjonalnego ciężaru – czegoś w rodzaju Hamleta w Narnii – Barnes jest zbyt młody i zbyt mało doświadczony, by to udźwignąć.

Ocena: 7/10

William Moseley jako Peter Pevensie

William Moseley ma problem, który często dotyka aktorów osadzonych w długich seriach dla młodej publiczności: jest zakładnikiem jednej roli. Peter Pevensie to postać, którą Moseley zna na wylot – ale właśnie dlatego w tej części gra głównie z przyzwyczajenia. Jest dzielny, jest przywódczy, jest przewidywalny.

Scenariusz daje mu nieco więcej do zagrania – Peter w tej części jest arogancki, niecierpliwy, konfliktowy. To ciekawy kierunek dla postaci. Moseley jednak nie do końca wykorzystuje tę szansę. Jego Peter-z-charakterem wychodzi bardziej jak Peter-zirytowany niż jak prawdziwy konflikt wewnętrzny. Technicznie – w porządku. Artystycznie – bezpieczne środkowe C.

Ocena: 6/10

Skandar Keynes jako Edmund Pevensie

Spośród całej czwórki Pevensie’ów to właśnie Skandar Keynes jako Edmund wypada najciekawiej. A to dlatego, że Edmund jest postacią z przeszłością – w pierwszym filmie przeszedł przez ciemną stronę, przez zdradę i odkupienie. To zostawia ślad, a Keynes gra to z pewną subtelną wiedzą o swojej postaci.

Edmund w tej części jest bardziej dojrzały, bardziej stonowany, bardziej przemyślany. Keynes nie krzyczy tej roli, nie zaznacza jej czerwonym flamastrem. Po prostu – jest. I to wystarczy, by przykuwać uwagę.

Ocena: 7/10

Georgie Henley jako Lucy Pevensie

Georgie Henley to serce tej serii. I nie mówię tego z sentymentu – mówię to jako obserwacja techniczna. Henley ma naturalną autentyczność, której nie można zagrać ani nauczyć się na kursie aktorskim. Po prostu jest w kadrze i jest prawdziwa.

W tej części Lucy ma więcej do udźwignięcia emocjonalnie – wątpliwości, wiara, moment rozczarowania. Henley radzi sobie z tym lepiej niż większość jej rówieśników na liście płac tej produkcji. Jeśli ktoś z czwórki Pevensie’ów wyrośnie na poważną aktorkę, to właśnie ona – przynajmniej na podstawie tego, co tu pokazała.

Ocena: 8/10

Sergio Castellitto jako Miraz

I tu dochodzimy do pierwszego wyraźnego rozczarowania. Sergio Castellitto to uznany włoski aktor z solidnym dorobkiem. Obsadzenie go jako Miraza – tyrana i uzurpatora na tronie Narnii – brzmiało na papierze jak odważna decyzja. Europejski aktor o wyrazistej twarzy i ciężkim spojrzeniu jako czarny charakter w hollywoodzkim fantasy? Brzmi świetnie.

Niestety efekt jest mdły. Miraz w wykonaniu Castellitto jest bardziej zirytowanym menadżerem niż tyranem. Brakuje mu grozy, brakuje mu zimnej logiki zła. Scenariusz nie pomaga – postać jest napisana schematycznie – ale Castellitto nawet nie próbuje przekroczyć tego schematu. Gra poprawnie. A w roli czarnego charakteru poprawność to porażka.

Ocena: 5/10

Peter Dinklage jako Trumpkin

I tu jest największa niespodzianka tej obsady. Peter Dinklage jako Trumpkin – sceptyczny, ironiczny krasnolud, który nie wierzy w Aslana ani w Pevensie’ów – to casting, który na papierze wydaje się oczywisty, ale na ekranie okazuje się wybitny.

Dinklage nie gra krasnoludka. Gra człowieka. Człowieka z charakterem, z humorem, z powściągliwością, za którą kryje się coś więcej. Jego Trumpkin to postać, która potrafi być komediowa i dramatyczna w jednej scenie – i Dinklage nie myli tych rejestrów. Kradnie każdą scenę, w której się pojawia. I robi to bez wysiłku, co jest najlepszym dowodem klasy aktora.

Ocena: 8/10

Sprawdź również analizę: obsady serialu Harry Potter.

Role drugoplanowe – tło czy siła tej historii?

Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian obsada i role to nie tylko pierwszoplanowe gwiazdy. Wokół głównych bohaterów kręci się spory tłum postaci drugoplanowych i tu film radzi sobie różnie.

Eddie Izzard jako głos Reepicheep to casting głosowy, który naprawdę działa. Reepicheep – waleczna mysz z absurdalnym kodeksem honoru – w wykonaniu Izzarda ma komediowy timing i jednocześnie szczerość, która sprawia, że nie wypadamy z tej historii śmiejąc się z niej, ale śmiejąc się razem z nią. To różnica, której wielu aktorów głosowych nie rozumie.

Liam Neeson jako głos Aslana to kontynuacja decyzji z pierwszego filmu i decyzja słuszna. Neeson ma ten typ głosu, który nie potrzebuje twarzy, by być obecny. Aslan jest w tych filmach głosem sumienia i Neeson rozumie, jak nosić taki ciężar.

Pozostałe role drugoplanowe – narnijscy rycerze, wojownicy, postacie z dworu Miraza – są w dużej mierze tłem. Poprawnym, dobrze skostiumowanym tłem, ale tłem. Nikt z tej grupy nie kradnie scen, nikt nie zaskoczy. Produkcja tego poziomu rzadko kiedy pozwala na takie niespodzianki.

Najlepsza rola: Peter Dinklage jako Trumpkin

Powiem wprost: gdyby nie Dinklage, ta część Narnii byłaby o klasę nudniejsza. Jego Trumpkin to postać, która ma punkt widzenia, ma humor i ma wewnętrzną logikę. Dinklage nie stara się być „uroczym krasnoludkiem fantasy” – gra kogoś rzeczywistego, kto po prostu żyje w świecie fantasy. To subtelna, ale kluczowa różnica. Każda jego scena ma rytm, każdy dialog ma wagę. W filmie przygodowym dla rodzin – to rzadkość.

Najsłabsza rola: Sergio Castellitto jako Miraz

Trudno winić wyłącznie aktora – scenariusz nie dał mu wiele. Ale Castellitto nawet nie szukał wyjścia poza to, co napisano. Miraz powinien być zimny, inteligentny i przerażający w swojej racjonalności. Zamiast tego jest po prostu antagonistą, który pojawia się w odpowiednich momentach fabuły i mówi odpowiednie złe rzeczy. To rola narzędziowa, a nie ludzka. Największe rozczarowanie castingowe tej produkcji.

Filmografia – rozwój czy powtarzanie ról?

Patrząc z perspektywy lat na to, co Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian aktorzy robili potem, można wyciągnąć ciekawe wnioski.

Ben Barnes

  • Po tej roli miał kilka szans na przebicie się
  • Pojawił się w serialu Netflixa Shadow and Bone jako General Kirigan, gdzie pokazał wyraźnie więcej dramatycznego ciężaru niż w Narnii
  • Narnia była dla niego szkołą, nie szczytem

Georgie Henley

  • Po serii Narnia nie osiągnęła takiej kariery, jakiej można by się spodziewać po jej talencie w tych filmach
  • Jeden z tych przypadków, gdzie branża filmowa nie zawsze potrafi zagospodarować naturalny talent

Skandar Keynes i Anna Popplewell

  • Praktycznie zniknęli z mainstreamu po zakończeniu serii
  • Klasyczny los aktorów, którzy zostali zdominowani przez jedną ikoniczną rolę

William Moseley

  • Wciąż pracuje, ale nigdy nie wyszedł z cienia Petera Pevensie

Peter Dinklage

  • Nie potrzebował Narnii jako trampoliny – był już klasą dla siebie
  • Gra o Tron pokazała światu, co naprawdę potrafi

Więcej o tym gatunku przeczytasz tutaj: obsada Alvina i Wiewiórek.

Czy obsada działa jako zespół?

To pytanie, które każdy film ensemble musi zadać sobie uczciwie. I odpowiedź jest tu: częściowo.

Czwórka Pevensie’ów działa razem dobrze – bo mają za sobą jeden film wspólnego doświadczenia. Widać, że się znają, że ich relacje są naturalne, że nie grają obok siebie, ale ze sobą. To jest wartość, której nie da się zastąpić żadnym warsztatem.

Problem pojawia się, gdy do tej czwórki wchodzi Ben Barnes jako Kaspian. Jego chemia z Georgie Henley i Skandarem Keynesem jest znośna. Jego chemia z Moseley’em jako Peterem – gdzie dwóch „przywódców” musi się ścierać – jest poprawna, ale nie elektryzująca. Sceny konfliktu między nimi powinny być najgorętszymi momentami dramatu, a są po prostu scenami.

Dinklage działa świetnie z każdym, bo jest aktorem, który podnosi poziom swoich partnerów. To rzadka umiejętność i widać ją wyraźnie.

Ogólnie – ensemble działa w granicach potrzeb produkcji rodzinnej fantasy. Ale jeśli ktoś szuka chemii na poziomie Władcy Pierścieni czy Harry’ego Pottera – nie znajdzie jej tutaj w pełni.

Czy Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian to dobrze obsadzona produkcja?

Szczera odpowiedź brzmi: tak, ale z zastrzeżeniami.

Casting nie był czysto marketingowy – decyzja o Dinklage’u, Castellitto, Izzardzie to wybory z ambicjami artystycznymi. Z drugiej strony – powrót całej czwórki Pevensie’ów to czysta logika rynkowa. Nie ma w tym nic złego, o ile aktorzy dowożą – a oni, w większości, dowożą.

To nie jest casting pod algorytm platformy streamingowej, bo platforma streamingowa w tamtych czasach nie istniała jako dominująca siła dystrybucji. To jest casting pod kino familijne dużego studia, z logiką rozpoznawalności i bezpieczeństwa. Ambicja jest tu drugorzędna wobec sprawności.

Czy nazwiska są większe niż role? W przypadku Dinklage’a – odwrotnie: rola jest większa niż ją napisano, bo aktor ją przerósł. W przypadku Castellitto – niestety tak: nazwisko obiecywało więcej niż dostała postać.

Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian cast to zespół, który wykonuje zadanie. Rzadko przekracza swoje ograniczenia. Czasem jednak – i to jest w tym filmie najbardziej wartościowe – ktoś nagle wychodzi poza schemat i przypomina, że aktorstwo może być czymś więcej niż sprawnym rzemiosłem.

Jednym zdaniem: czym jest Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian?

To film, który wie, czym jest, i realizuje tę wiedzę solidnie – bez olśnień, ale też bez wstydu. Obsada jest jego mocniejszą połową niż scenariusz, a Peter Dinklage jest mocniejszą połową obsady. Jeśli szukacie w kinie fantasy czegoś więcej niż sprawnie zrealizowanej rozrywki – Narnia nie jest adresem, pod który powinniście pisać.

Czy warto obejrzeć Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian?

Dla kogo: Dla widzów, którzy znają i lubią pierwszą część. Dla rodzin szukających solidnego fantasy przygodowego na wieczór. Dla fanów C.S. Lewisa, którzy chcą zobaczyć jego świat w pełnej scenograficznej rozmachu wersji. Dla widzów, którzy cenią Petera Dinklage’a i chcą zobaczyć go w innym kontekście niż Westeros.

Czy to kino ambitne? Nie. To kino kompetentne. Jest różnica.

Czy to produkcja pod streaming? W 2008 roku jeszcze nie myślano w tych kategoriach, ale gdyby ten film powstawał dziś – prawdopodobnie trafiłby na Disney+ jako miniserial, z bardziej rozbudowanymi postaciami i mniejszym budżetem na scenografie. Co byłoby zarówno zyskiem, jak i stratą.

Gdzie oglądać Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian? Film dostępny jest na różnych platformach VOD oraz w ofercie telewizyjnej – warto sprawdzić aktualną dostępność na Canal+, VOD.pl i innych serwisach.

Krótkie podsumowanie: Warto, jeśli lubisz gatunek i akceptujesz jego ograniczenia. Nie warto, jeśli szukasz przełomowego kina fantasy, które zmieni twoje rozumienie świata.

Najczęściej zadawane pytania

Kto gra Księcia Kaspiana w filmie Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian?

Tytułową rolę Księcia Kaspiana gra Ben Barnes – brytyjski aktor, dla którego była to jedna z pierwszych dużych ról filmowych.

Kto gra Trumpkina w Opowieściach Z Narnii: Książę Kaspian?

Trumpkina – sceptycznego krasnoludka – gra Peter Dinklage, który wypada najlepiej w całej obsadzie i jest zdecydowanie najjaśniejszym punktem aktorskim tej produkcji.

Czy aktorzy z pierwszej części Narnii powrócili w Księciu Kaspianie?

Tak. Cała czwórka Pevensie’ów – William Moseley, Anna Popplewell, Skandar Keynes i Georgie Henley – powróciła w swoich rolach.

Kto jest najlepszym aktorem w Opowieściach Z Narnii: Książę Kaspian?

Zdecydowanie Peter Dinklage jako Trumpkin. Kradnie sceny, podnosi poziom i udowadnia, że nawet w produkcji familijnej można grać z pełną klasą.

Kto podkłada głos Reepicheepowi w polskiej wersji i w oryginale?

W oryginale głosu Reepicheepowi użyczył Eddie Izzard. Wersja polska – z dubbingiem – była realizowana przez polskich aktorów głosowych; szczegółowe informacje o polskim dubbingu znajdziecie na Dubbingpedii i Filmwebie.

Czy Opowieści Z Narnii: Książę Kaspian to dobry film dla dzieci?

Tak – to solidna, przygodowa produkcja fantasy oparta na książce C.S. Lewisa, odpowiednia dla dzieci od około 8–10 lat wzwyż oraz dla całych rodzin. Nie jest arcydziełem, ale jest filmem kompetentnym i wartym obejrzenia w odpowiednim towarzystwie.

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ