Wierni są wstrząśnięci, a Rzym huczy od plotek! Czy to możliwe, że jeden z najwyższych dostojników kościelnych bawił się za pieniądze z tacy? Tajemnicze zniknięcie luksusowej limuzyny wartej miliony euro postawiło na nogi włoską policję!
Nocna ucieczka w blasku fleszy?
Wszystko zaczęło się w czwartek, tuż po północy. Mieszkańcy kamienic sąsiadujących z Watykanem twierdzą, że słyszeli ryk silnika i pisk opon. Chwilę później potężny, opancerzony Mercedes-Maybach, który oficjalnie… nawet nie powinien istnieć, wyjechał z impetem przez jedną z bocznych bram.
„To woła o pomstę do nieba!”
Dotarliśmy do świadka, który twierdzi, że za kierownicą widział postać w purpurze.
„To był moment. Błysk złotej karoserii i zapach drogich perfum. Jeśli to prawda, że hierarchowie pławią się w takim luksusie, gdy my liczymy każdy grosz, to jest to po prostu bezczelność!” – mówi oburzona pani Maria, turystka z Polski.
Watykan milczy, plotki rosną
Biuro prasowe nabrało wody w usta. Oficjalna wersja? „Przegląd techniczny”. Ale nikt w to nie wierzy! W kuluarach mówi się o tajnej schadzce lub – co gorsza – o hazardowym długu, który trzeba było spłacić „w naturze”.
Największe kontrowersje budzi wyposażenie auta:
- Pozłacane klamki i felgi.
- Lodówka wypełniona najdroższym szampanem.
- Tapicerka ze skóry egzotycznych zwierząt.
Czy dowiemy się, kto siedział za kółkiem? A może sprawa zostanie zamieciona pod gruby, watykański dywan? Będziemy dla Was śledzić każdy ruch w tej bulwersującej sprawie!

















